Przed-mowa do XCIX-go Wydania (1998)

Przed-mowa do XCIX-go Wydania

Total to ulubione pojęcie Jakusza (Marka Jakuszewskiego), będące w zależności od potrzeby zarówno rzeczownikiem jak i przymiotnikiem, a sensie totalnej radości czy też głupoty. Totalne były czasy (1979 - 1983), totalne przedstawienia w Teatrze Nowym, totalny system wokół. Totalem wiało z Gombrowicza, Witkacego czy Leśmiana. Totalny był Lemowy Elektrybałt i "Bajki o Dreptaku" Waligórskiego. Totalne były dzienniki telewizyjne i lekcje przekonanego propedeutyka - "Saszy." Nie sposób było nie spróbować jakoś uchwycić tej totalnej atmosfery dojrzewania.

Dwa ogólnoszkolne "happeningi," pierwszy z 1981-go a drugi z końca następnego roku, zderzyły się z historią czasów. W tydzień po oklejeniu wszystkich drzwi w szkole wstęgami szarego papieru ze stronami fonetycznie radosnej poezji popartej równie radosnymi rysunkami zepsuł nam - i nie tylko - zabawę stan wojenny. Przy takim źródle inspiracji teksty i rysunki zmieniły charakter i znalazły się w obiegu zeszytowo-ławkowym raczej niż wystawowym.

W rok później, ponownie pod patronatem niezapomnianego profesora Piotrowicza, urządziliśmy kolejny happening z tekstami, rysunkami i całą serią "przedmiotów trójwymiarowych." Tym razem jednocześnie z naszą inwazją wnętrza szkoły na ścianach i dachu auli (widocznym z wyższych pięter) pojawiły się duże napisy żądające "Wolnych Wyborów." Ofiarą ataku irracjonalności ówczesnego dyrektora padł mój gwiazdkowy anioł zrobiony ze starej "kufajki ogólnobudowlanej" z napisem "Zakład Szczęścia," nieco wojskowymi w stylu kartonowymi skrzydłami, aureolą i kolorowym prezentem pod pachą. Dyrektor skonfiskował go jeszcze przed pierwszą lekcją. Tylko dzięki wstawiennictwu pani profesor Makowskiej, naszej jedynej w swoim rodzaju polonistki, udało mi się odzyskać zwłoki, tzn. ten wspaniały pikowany kubraczek, ale przy okazji musiałem w gabinecie wysłuchać niepojętej mowy o "prowokacji jakiej nawet w czasach okupacji nie było." (?!!!) Do dziś nie jestem pewien, którąż to okupację miał pan dyrektor na myśli. Skrzydeł niestety nigdy nie odzyskałem. Prawdziwą ironią losu był fakt, że to ów nieszczęsny anioł sciągnął na siebie gniew pana podczas gdy "czapka niewidka" - na czerwono pomalowany stary kapelusz z metką "Firmy Kolonijnej" - nie zwróciła na siebie uwagi. Poza tym Jakuszowy zwój drutu kolczastego z zaplątanym weń jabłkiem też wywołał niwytłumaczalnie negatywną reakcję najwyższego dostojnika szkoły. Reszta, a w niej - o dziwo - wierszyki o Dupku (bez wyjaśnień i dołączonej tu ilustracji) i Wyczkawku, podobała się ale w związku z ogólną atmosferą awantury długo nie pożyła. Nu, wot kakoj total...

Po tych przygodach, postanowiliśmy przenieść się z hallu głównego szkoły, nieco dalej od gabinetu, na piętro. Tam, na słupie wystawowym pomysłu pana Piotrowicza, do samej nieomal matury prezentowaliśmy rysunki i wierszyki, zawsze zachęcani do ciągu dalszego przez panią Makowską.

Wypada jeszcze dodać, że w 1981 wspomógł nas rysunkami i tekstami Marek Kukieła, w 1982 wsparły plastycznie Krysia Waloszczyk i Ewa Rossochacka a w 1983 Andrzej Nowakowski dodał nieco swoich kontrastowo pesymistycznych wierszy.

Tak się złożyło, że teczka z twórczością z tamtych lat znalazła sie u mnie w domu, we Frederick w Marylandzie (USA). Zbliżające się pięcdziesięciolecie szkoły i piętnasta rocznica naszej matury, A.D. 1983, wywołały z pamięci wspomnienia, a pojawienie się naszej ulubionej "Czwórki" na WWW podsunęło mi pomysł przeniesienia żołknących już materiałów na elektroniczne strony Internetu, swoistego totalu naszych czasów. Przy błogosławieństwie Marka i dzięki wspaniałej ofercie kolegi klasowego Marcina Cieślaka, ktory postanowił udostępnić swój server, GAMMA PROMOTION s.c., zmobilizowałem się do przekopania sterty owej radosnej twórczości z lat szkolnych 1979 - 1983. Wybór oddaje całą gamę pomysłów, zarówno tych wystawionych jak i tych, które pozostały we wspomnianym wyżej obiegu zeszytowym. Nie miałem niestety dostępu do większości rysunków Marka z jego zeszytów z kawałami, co być może da się poprawić w kolejnym 99-tym wydaniu. Jak świadczą o tym liczne ślady po taśmach klejących, zdecydowana większość ilustracji pochodzi z wystaw. Jedynie rysunki "z kartek w kratkę" pozostały w zeszytach.

Poza tym, tak trochę z rozpędu, pozwoliłem sobie dołożyć wybór materiałów z okresu poszkolnego. Mimo że pisany z drugiej strony Atlantyku, ten rozdział zakorzeniony jest właśnie w latach "Czwórki." Powroty do atmosfery tamtych lat były mi zawsze terapeutycznie pomocne w tym totalnie innym świecie, do którego się przeniosłem.

Życzę Wam Przyjaciele i Goście totalnej zabawy,

Wojtek Kasprzak

Frederick, MD., luty 1998


Copyright © 1998, Wojciech Kasprzak. All rights reserved.