Ja - to zatracona plama nicości
Czarna dziura kosmosu
Niepamięć odwieszona na chwilę
Ułożona w mozaiki śmiechu
Noce już tutaj pachną jesienią
I gwiazdy piszą wierszem na niebie
Bukiety niepojętych szeptów
Jak złote chryzantemy łez
Ja - z całą świadomością istnienia
Sam twarzą w twarz ze sobą
W ciemnych ogrodach smutku
Ze szklanką niedopitych marzeń w dłoni
I zupełnie puste ulice myśli
Wymiecione zimnym wiatrem
Nie pamietam jak wyglądał świat
Kiedy istniało jeszcze słońce
W.K., 1983
M.J., 1984