Księga Totalu (1981 - 1983)

Skandalny Blubr

(A propos debat w Sejmie)

Blądźwią się blubry głuptaśne
Co chwila macki podnoszą
Plaszczą co dwa słowa Lalka
Co tylko powie to plaszczą
Że trzeba wyrypcić Wiązkowców!
Przez spaźmę do dalszej błoci!
Wykrecić raz wreszcie lewarstwo
I domy wskazane wyzłocić!

Plaszczenie i ryk słychać zewsząd
Niejed się wyrwie bełkotnąć
Że oni są za ... i w ogóle
Że przy nim jak beton chcą zostać

Lalek na miejscu już siedzi
I słucha ukojnych bełkotań
Aż jak się Blubr w muszce nie wyrwie
Jak nie wypali im w opak:
Że spaźma to to wijwa wierutna
Nie domy lecz głowy trza złocić
Że wkręcać, nie wykręcać trzeba
A lepiej w ogóle nie kręcić

Zmartwiała czereda blubrawców
Niejeden aż gwizdnął ze strachu
Gdy zszedł mówca żaden nie plaszczył
I głupio zrobiło się strasznie

A Lalek sztywny jak szmergiel
Wyszukał wzokiem swym Ryja
Ten wstał, popędził gdzie trzeba
I dawaj przedmówcę obryjać
A bryił tak sugestywnie
Że jęli niektórzy pawiać
Lecz większość na bryjstwa plaszczyła
I skonczył sie spektakl jak trzeba
(Bo niby wyszło na Ryja)

Wieczornik bełtliwy też podał
Że zgodnie z regulaminem
Blubr jeden był wspak ogółowi
Lecz nic to bo Bryja ma siłe.

W.K., 22.XI.1982


Copyright © 1998, Wojciech Kasprzak. All rights reserved.